Sprowadzanie aut z Wielkiej Brytanii, czyli przekładka anglików po polsku
Jeszcze do niedawna sprowadzaliśmy auta z Niemiec, Belgii czy Holandii. Teraz rośnie lawina samochodów sprowadzanych z Wysp Brytyjskich po okazyjnej cenie. Media jeszcze nie widzą problemu, jednak prawdziwy problem to kierownica po prawej stronie i niespójne polskie przepisy, dowolnie interpretowane przez urzędników. O bezpieczeństwo, tak naprawdę, jeszcze nikt nie pyta.
Ford mondeo trudny do Przekładka anglików
Nie wszystkie nadają się do przekładki
W kujawsko-pomorskiem i ościnnych regionach już wyspecjalizowały się firmy, które na potęgę przerabiają Laguny, Corsy, C2, Land Rovery i Fiesty.
- Nie wszystkie modele nadają się do przekładki w prosty sposób. Niektóre są węcz niemożliwe do modyfikacji, choć w naszym zakładzie mówimy raczej o nieopłacalności takiej operacji - mówi jeden z właścicieli warsztatów, pragnących zachować anonimowość
(Zdjęcie 5196) W bmw 525 tds będą problemy z przekładka anglików radom, ale dla dobrego warsztatu to tylko kolejne wyzwanie
Jeden z nich jest inżynierem po politechnice, drugi skończył technikum samochodowe. Obaj twierdzą, że na tym biznesie można jeszcze zarobić, o ile sprzyjają okoliczności. W podobnych warsztatach (w Szczecinie i Łodzi) nie kryją kosztów robocizny. Dobry zakład, dbający o markę, żąda nawet 5-6 tys. zł, byle jaki 1,5 -2 tys. złotych.
O co w tym biznesie chodzi?
O pieniądze, rzecz jasna. Wytłumaczymy to na przykładzie Opla Corsy.
- Kupujesz Corsę 1.3 CTDI, dajmy na to rocznik 2000, za transport zapłacisz 800-1000 złotych, za części do przekładki 2 tys., za robociznę 1300-1500 zł. Jesteś ledwo do przodu, bo za 15 tys. złotych kupisz w Polsce podobny model z kierownicą po właściwej stronie i nie musisz zginać karku - tłumaczy nasz rozmówca
Problem w tym, aby ograniczyć koszty części do przekładki (czytaj: ze szrotów) i robocizny. Już sama kalkulacja kosztów i użycie najtańszych elementów niewiadomego pochodzenia nie napawa optymistycznie. Pojawiają się też inne kłopoty.
Znalezienie dobrego warsztatu, w którym pracują artyści a nie bezrobotni stolarze (z całym szacunkiem dla tych ostatnich), wymaga czasu. Pytają o niego laweciarze i właściciele komisów ze Szczecina, Puław, Chojnic, Bydgoszczy i Łodzi. Cała reszta to amatorzy próbujący swych sił w przydomowym garażu.
- Najczęściej Polacy przerabiaj? “angielskie” modele w garażach. To amatorzy, którym wydaje się, że potrafią wszystko - mówi inżynier, właściciel jednego z profesjonalnych warsztatów
(Zdjęcie 5197) bmw 525 od strony ściany grodziowej wszystko wygląda inaczej, tu nie znajdziemy elementu wymiennego
- Niektórzy poczuli dobry interes i przekwalifikowują swoje warsztaty wulkanizacyjne, blacharskie czy mechaniczne. Interes się rozwija i tym sposobem można zarobić znacznie więcej niż prostować i klepać młotkiem rachityczne Ople czy Volkswageny - tłumaczy Piotr, szef kolejnego warsztatu, po Technikum Samochodowym w Bydgoszczy
Pracownicy w jego warsztacie nie narzekają na brak pracy i nie zabiegają w firmach ubezpieczeniowych na każdego klienta. Interes się rozwija, a właściciel poszukuje kolejnych zdolnych mechaników zajmujących się wyłącznie przeróbka anglików .
- U nas najwięcej jest Passatów, Golfów, Opli, Hond Civic i Fordów, choć wszystkie za wyjątkiem Fiesty, nie należy do najłatwiejszych. Ale interes się opłaca. Dla przykładu Mondeo TD rocznik 2001 można wyhaczyć z robocizną za 15-18 tys. złotych. W Polsce kupisz oryginał z kierownicą po lewej stronie za 20-23 tys. zł. Zatem do przodu jesteś jakie? 5 tys. złotych - wylicza Piotr
Niektóre są nieprzerabialne
Choć dla polskiego mechanika takie modele nie istnieją, specjaliści od przekładek przyznają, że pewnych modeli lepiej nie rusza?, np.: Peugeoty (407 trzeba wycinać i wspawać ponownie nową ścianę grodziowa), Astra II (bardzo trudny model), Audi A4 (wycięta ściana grodziowa narusza strukturę klatki bezpieczeństwa).
- W niektórych modelach, zwłaszcza najnowszych, ściany grodziowe są symetryczne, fabrycznie przystosowane do wersji angielskiej i UE. W Lagunie na przykład ściana jest “dwustronna” i przełożenie nie stanowi problemu - objaśnia Symeon Janiak, mistrz blacharski z długoletni praktyk?
Czy warto pokusi? się o tanie auto z Wysp Brytyjskich?
Właściciele komisów i współpracujący z nimi szefowie większości zakładów blacharskich wypowiadaj? się krótko - warto. Ich pozytywnie oceny graniczą wręcz z euforią.
Zupełnie inaczej mówi? o “anglikach” ich właściciele:
- Kupiłem w komisie Mondeo po okazyjnej cenie i z bardzo dobrym wyposażeniem. Szczęście prysło szybciej niż możliwość pochwalenia się teściowej. Światła nie świeciły asymetrycznie, lusterka przejawiały do pełnej regulacji, wycieraczki pozostawiały zupełnie inny ślad na szybie, a notoryczne zwarcia w instalacji elektrycznej nie pozwalały jeździć podczas deszczu - argumentowa? przeciwnik przekładek z Solca Kujawskiego.
Krzysztof Golec, Patryk Kozłowski
265
64
81
